Każdy program ma granicę, za którą pada „tego się nie da”. W tym miejscu zaczyna się nasza część roboty.
Każdy program ma granicę, za którą pada „tego się nie da". W tym miejscu zaczyna się nasza część roboty: piszemy skrypt, robota albo integrację, która robi dokładnie tę jedną rzecz, na której potyka się Wasz proces. To powód, dla którego klienci zostają z nami po wdrożeniu.
Robot ma sens, gdy czynność wraca co miesiąc i zjada ludziom godziny. Przy czymś, co zdarza się dwa razy w roku, sami odradzimy.
Najpierw liczymy, ile czasu zabiera ta czynność dzisiaj. Jeśli wychodzi mniej niż kilka godzin miesięcznie, mówimy, że robot się nie zwróci, i nie wystawiamy oferty. Zdarza się to częściej, niż można się spodziewać po firmie, która żyje z automatyzacji. Ale wolimy zrobić trzy rzeczy, które się zwracają, niż dziesięć, które robią wrażenie.
Robot jest tak stabilny jak system, na którym stoi. Gdy producent zmieni układ danych, rozwiązanie trzeba poprawić i to jest część opieki, a nie awaria. Mówimy o tym zawczasu, żeby przy pierwszej aktualizacji nikt nie był zaskoczony.
Opisz czynność, która wraca co miesiąc i zjada godziny. Policzymy, ile realnie zabiera dzisiaj, i powiemy, czy robot się zwróci.
Prowadzi to jedna osoba, która zostaje z Wami po wdrożeniu. Wolisz od razu zadzwonić? 513 805 506